O autorze
Niemal całe moje życie zawodowe to praca w korporacji.
Coraz trudniejsza gdy z czasem, powoli, ale konsekwentnie opuszczała mnie pasja. Stopniowo te 10-12 godzin pracy dziennie przestawało być przyjemnością, przestawało dawać poczucie misji i sprawstwa, a zaczynało uwierać i doskwierać. Coraz bardziej męczyło.
W tym czasie przyjemności dostarczały mi podróże.
Jednak coraz trudniej było oderwać się od pracy i bez reszty oddać podróżowaniu.
Podczas pierwszej, długiej podróży po Indiach potrzebowałam aż 5 tygodni żeby poczuć, że zwalniam, przestaję się spieszyć i zaczynam zanurzać się w indyjskich kolorach, zapachach i smakach.
To był też czas, gdy przestałam być uważna. Na siebie samą, rodzinę i przyjaciół. Życie zaczęło pędzić, dni znikały jeden po drugim, a ja nie miałam czasu na przeżywanie ich bo….właśnie pracowałam.
Czas to zmienić.
Dziś z korporacji zostają mi wspomnienia i doświadczenie. Dobrze je wykorzystam.

Autorka jest blogerką podróżniczą, (drogomaniak.com) oraz współwłaścicielką marek wegańskich Pureveg.pl i Tempehservice.com ([pureveg.pl
tempehservice.com

Bukareszt - miasto jak Paryż, Hawana i Kielce w jednym.

Bukareszt. Bulwar Uniri i Dom Ludu
Bukareszt. Bulwar Uniri i Dom Ludu
Wszystkie drogi prowadzą do Domu Ludu czyli rumuńskiego Parlamentu. I to długie drogi, ciągnące się aleje, masywne bulwary i przepastne parkingi. Żeby dotrzeć do głównego wejścia dla turystów, trzeba przejść naprawdę kawał drogi. Także sąsiednie ulice prowadzące promieniście do Domu Ludu są gigantyczne.


Bulwar Uniri, jedna z głównych arterii miasta i jednocześnie najbardziej reprezentacyjna ulica Bukaresztu, biegnąca w kierunku Parlamentu, jest o 6 m dłuższa od Pól Elizejskich.

-„Jest tylko jeden budynek na świecie większy od naszego Parlamentu” – mówi z dumą przewodniczka, gdy zwiedzamy Dom Ludu,– „tym budynkiem jest Pentagon.”

Parlament jak Pentagon, Bulwary jak Pola Elizejskie to efekt gigantomanii i kompleksów prowincjusza – Nicolae Causescu, który rządził Rumunią w latach 80-tych.
Żeby zbudować ogromny Dom Ludu i przylegające do niego bulwary, zburzył całą starą, zabytkową dzielnicę Bukaresztu. Wysiedlił z willi do bloków 40 tysięcy ludzi, Pozbawił domu hordy psów, których potomstwo do dziś wałęsa się po całym mieście.
Wiele nieszczęść i ludzkich tragedii towarzyszyło budowie Domu Ludu.


-„Wielki i piękny”- myślał. –„Ludzie będą tu przyjeżdżać i podziwiać.
Faktycznie ludzie tu przyjeżdżają i nadziwić się nie mogą...

Place Bukresztu
Idąc od Domu Ludowego Bulwarem Uniri, dochodzi się w linii prostej do kilku kolejnych, ogromnych placów: Piata Uniri, Piata Uniwersitate i Piata Romana.

Jesteśmy na Piata Uniri, z którego można dojść na Stare Miasto, To tu znajduje się serce miasta, tu stykają się 3 linie metra.

Metro to kolejne, poza Domem Ludu, dzieło Nicolae Causescu. I choć ludzie krytycznie odnoszą się do osiągnięć Causescu, to o metrze mówią z dumą.
Nie dlatego, że jest się czym chwalić. Trudno je porównać do kultowego londyńskiego czy efektownego moskiewskiego metra.
Metro w Bukareszcie jest proste i funkcjonalne.
Jednak metro jest ważne dla miasta, które w godzinach szczytu staje w korku. Miasta, o którym mówi się, że każdy z mieszkańców ma 2 samochody i jeździ nimi naraz.


Place w Bukareszcie są bardzo rozległe.
Przejście dookoła Piata Uniri zajmuje blisko pół godziny.
Środek placu wypełnia skwer z ławkami i ogromną zepsutą fontanną.
Fontanna lata świetności ma już za sobą, odpadają płyty, którymi była pokryta, rośnie na niej grzyb, ale i tak bije z niej rozmach z jakim ją zbudowano.

Ostatni z wielkich placów w Centrum miasta to Piata Victorei. Stąd już niedaleko do najpiękniejszej alei miasta – Calea Victorei.

Calea Victorei
Jej zabudowa przypomina architekturę Paryża.

Mijamy secesyjne budowle, cerkwie, ważne muzea, jak Muzeum Historii Rumunii, a także eleganckie restauracje i butiki znanych marek.


To tu na Placu Rewolucji przy Calea Victorei stanął Pomnik Odrodzenia, który stał się przedmiotem kpin mieszkańców opisywanych przez Małgorzatę Rejmer w "Bukareszt, kurz i krew".
Ludzie nazwali ten pomnik "Pomnikiem Kartofla" czy "Oliwką na Wykałaczce" uznając, że zostali nim "Nabici w Ziemniaka".


Aleja kończy się pasażem, pełnym kafejek, barów i restauracyjek , którym można wrócić na Stare Miasto, tętniące życiem do późnej nocy.


A dookoła - Kielce.
Bukareszt, nazywany Paryżem Wschodu przywodzi na myśl nie tylko Paryż.
Przypomina także pełną patyny Hawanę, ze starymi, monumentalnymi, zaniedbanymi budowlami.



Jednak dookoła centralnej części miasta pozostają już tylko Kielce.
Bo Bukareszt poza centrum, to miasto bloków wielopiętrowych i osiedli wieloblokowych.
Trwa ładowanie komentarzy...