Tu powstanie wielki port, a rybacy stracą domy i źródło dochodu.

Wybrzeże Morza Arabskiego, Indie
Wybrzeże Morza Arabskiego, Indie foto: Dorota Jaworska
Vizhinjam w Kerali, to okolice dzikiego Kovalam na południowo-zachodnim wybrzezu Indii. To rejon dzikich plaż, niebezpiecznych, z silnymi prądami i wysokimi falami.


To okolica urzekająca pod względem krajobrazów.


To wreszcie brama do unikalnego Backwater czyni łańcucha słonych odnóg rzeki, lagun i jezior położonych równolegle do wybrzeża.

Być albo nie być dla rybaków w Kerali
Vizhinjam to także rejon życia i utrzymania kilkuset rybaków oraz ich rodzin. Ludzi, którzy codziennie wypływają na niebezpieczne wody Morza Arabskiego żeby zarobić na połowie ryb, które żony sprzedadzą na targu i utrzymać swoje rodziny.

-”Teraz jest naprawdę ciężko” - skarży się Sylwiu, żona rybaka. Poznałam Sylwiu w pobliskiej wsi Chowara. -”Od kilku tygodni nie zarobiliśmy ani jednej rupi. Pogoda jest bardzo zła, sztormowa i rybacy nie wypływają na połowy.”
Praca rybaków to jeden z najniebezpieczniejszych zawodów świata. Mężczyzni nigdy nie mają pewności czy wrócą do domu.
Kobiety pomagają więc kobietom, matki matkom, Rodziny nie wiedzą czy to one będą dziś pomagać innym czy też same będą potrzebować pomocy.
Żyje tu biedna, ciężko pracująca, ale wspierająca się społeczność.

Od pewnego czasu okolica jest niespokojna. Ludzie protestują przeciwko budowie międzynarodowego portu, którego powstanie może odciąć ich wieś od morza.

Plany budowy portu rozbudzają obawy, a także gniew na to, że ktoś chce zmieniać ich życie, wpływać na ich los.
Protesty w Vizhinjam stały się masowe i długotrwałe.
Ludzie spędzają całe dnie na drogach i ulicach.
Kobiety, koczując na drogach gotują posiłki, dzieci trzymając się blisko matek, bawią się, grają w piłkę i odrabiają lekcje na ulicy.

Wszyscy protestują i mają nadzieję, że to pozwoli im przetrwać bez zmian, uchroni przed odcięciem od morza, a w konsekwencji przed opuszczeniem domów i łowisk.



Promocja zmian

Budowa portu to inwestycja komercyjna. Rozbudowa infrastruktury wybrzeża ma wpłynąć na rozwój regionu.

Budowa jest planowana od wielu lat. Rozpocznie się w listopadzie 2015 roku. Pierwszy z siedmiu etapów budowy zostanie zakończony do 2019 roku.
Rząd oraz prywatny inwestor, starają się przekonać mieszkańców do tej inwestycji.
Powtarzają, że budowa nie musi oznaczać likwidacji łowisk, zapewniają, że rybacy będą mieli miejsce dla swoich łodzi. Mówią o wzroście liczby turystów co zawsze pozytywnie wpływa na dochody mieszkańców, wreszcie proponują, że wybudują dla mieszkańców sieć uzdatniania wody.
Vizhinjam International Port - oficjalna strona portu


Inne spojrzenie czyli, a co na to inni mieszkańcy okolicy, którzy nie żyją z połowu ryb?

-”Oczywiście ubolewamy nad tym, że okolica będzie się tak intensywnie uprzemysławiać” - tłumaczy mi znajomy z Kerali. - “Ale rozumiemy, że będzie to miało również pozytywny wpływ na rozwój regionu.”

Poprawi się infrastruktura, my będziemy mieli więcej klientów kupujących produkty i usługi oferowane przez nasze firmy, dzieci będą miały lepszą edukację, będzie więcej miejsc pracy.”

Jednak zarówno partia komunistyczna (Kerala jest jedynym komunistycznym stanem Indii) jak i pozostali mieszkańcy są zgodni w 2-ch tematach: to źle, że budowa portu jest inwestycją prywatną. Ludzie uważają, że port powinien zostać wybudowany przez państwo oraz, że rząd musi wspierać rybaków, otoczyć ich parasolem ochronnym, zapobiec wysiedlaniu, znikaniu wiosek rybackich z okolicy.

Turystyka masowa dociera dziś do samego serca cudów natury.
Port w Vizhinjam i rozbudowa wybrzeża Kerali to tylko jeden z wielu przykładów zmian wymuszonych przez przemysł turystyczny, które dotykają ludzi żyjących zwykłym życiem, zgodne z naturą i wielowiekowymi tradycjami.

Kiedyś, będąc w Wietnamie i zwiedzając zatokę Ha Long, zatrzymałam się na sąsiedniej wyspie Dao Thuan Chau. Rano, podczas spaceru dotarłam do wioski poławiaczy ostryg. Spokojnej, dzikiej i pięknej.



Tego samego popołudnia, poznałam inne rejony wyspy, gdzie trwała budowa ogromnych apartamentów, których tarasy mają kiedyś wychodzić prosto na ukryte skarby Ha Long Bay.

Mapy projektu pokazywały, że przebudowie będzie podlegać cała wyspa. Nawet jej kszałt zostanie zmieniony i dostosowany do potrzeb turystów.

Wszystko po to, żeby zwiększyć komfort wypoczynku i poprawić widoki.


Tylko wioska poławiaczy ostryg.... niestety, nie jest przewidziana w planach.
Trwa ładowanie komentarzy...