• "Koszerność XXI w" czyli koszerne jedzenie to roślinne jedzenie.

    Czy kiedyś z kart w restauracjah znikną okrutne, z powodu religijnych zasad uboju zwierząt, oznaczenia "kosher" i "hallal", a pozostaną jedynie "vegetarian" i "vegan"? Ponad 70 rabinów z całego świata przybliża nas właśnie do tego momentu. CZYTAJ WIĘCEJ
  • BE FAIR BE VEGAN - te wegańskie bilboardy mają zobaczyć tłumy ludzi każdego dnia.

    Time Squere - jedno z głównych skrzyżowań i ulic handlowych w centrum Manhattanu. To jedna z najczęściej odwiedzanych atrakcji turystycznych Nowego Jorku, przewija się przez nią rocznie 50 mln osób, codziennie około 330 tysięcy. I to właśnie tu - na Time Squere przez 4 tygodnie będzie trwała największa wegańska kampania billbordowa, jaką kiedykolwiek prowadzono. CZYTAJ WIĘCEJ
  • 5 miejsc w Warszawie, w których mięsożerca nie będzie tęsknił za stekiem.

    W mieście, w którym nadal są restauracje zdające się nie dostrzegać roślinożernych klientów, które do każdego warzywnego dania dodadzą ser albo zaproponują weganinowi z troską, że usmażą mu steka na oleju, wyrastają wspaniałe, roślinne, klimatyczne punkty. Jest ich coraz więcej, serwują doskonałe, roślinne i zdrowe dania. Co ciekawe ich klientami nie są wyłącznie weganie i wegetarianie. Trwa tydzień weganizmu, wykorzystaj go do poznania roślinnej diety. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Sto lat piramidy żywieniowej i wreszcie warzywa i ruch to podstawa!

    Pierwsze normy żywieniowe zostały opracowane przez Amerykański Departament Rolnictwa dokładnie sto lat temu, w 1916 roku i nie zmieniały się aż do czasu 2-giej Wojny Światowej. Impulsem do spisania norm żywieniowych była potrzeba wprowadzenia standardów zdrowego żywienia po wprowadzeniu reglamentacji na towary w czasie wojny. Od tamtej pory co kilkanaście lat, w miarę jak zmieniała się wiedza na temat wpływu tego co jemy na nasze zdrowie, zmieniały się także zalecania żywieniowe. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Bukareszt - miasto jak Paryż, Hawana i Kielce w jednym.

    Wszystkie drogi prowadzą do Domu Ludu czyli rumuńskiego Parlamentu. I to długie drogi, ciągnące się aleje, masywne bulwary i przepastne parkingi. Żeby dotrzeć do głównego wejścia dla turystów, trzeba przejść naprawdę kawał drogi. Także sąsiednie ulice prowadzące promieniście do Domu Ludu są gigantyczne. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Tu powstanie wielki port, a rybacy stracą domy i źródło dochodu.

    Vizhinjam w Kerali, to okolice dzikiego Kovalam na południowo-zachodnim wybrzezu Indii. To rejon dzikich plaż, niebezpiecznych, z silnymi prądami i wysokimi falami. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Włóczykije z Delty Dunaju.

    Nawet gdybym odebrała tego maila, to zobaczyłabym nic nie mówiący tytuł po rumuńsku Ora sosire/plan mese. Ponieważ byliśmy w podróży, a w trakcie podróży rzadko odbieram maile na bieżąco, to i tego nie przeczytałam. No i zemściło się to nie czytanie maili. Dojechaliśmy do Delty Dunaju i na miejscu próbowaliśmy dotrzeć do pensjonatu Tajemnice Dunaju, w którym zarezerwowaliśmy nocleg. A tu nagle droga się skończyła i dalej była już tylko rzeka. Gdy pytaliśmy o Pensiunea Tainica Delta - nikt nie znał tego miejsca. Telefon pensjonatu albo był poza zasięgiem, albo był zajęty. Minęło sporo czasu, gdy wreszcie udało nam się połączyć. -‘ No dzwonię do Was od rana, wysyłam maile i próbuję dowiedzieć się kiedy po Was wypłynąć do przystani!” – właściciel pensjonatu był zdenerwowany tym, że nie odbieramy telefonu, i nie odpowiadamy na maile. Happy End jest taki, że w rezultacie spotykamy z nim, zostawiamy na 3 dni samochód na parkingu na lądzie, wsiadamy do łodzi i płyniemy na wyspę Uzlina. Przez kolejnych kilka dni będziemy odcięci od świata. Woda, przyroda i my. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Przejazd Trasą Transfogaraską czyli wyobraź sobie, że wjeżdżasz na Kasprowy... samochodem.

    Na pokonanie odległości 150 km trzeba planować 3-4 godziny. A można jechać i 8 godzin, jak to nam się zdarzyło w ostatnią niedzielę wakacji. Trasa Transfogaraska prowadzi przez Góry Fogaraskie, najwyższe pasmo Karpat w Rumunii. Łączy Siedmiogród z Wołoszczyzną. Północna trasa zaczyna się w Siedmiogrodzie, w okolicach Sybinu, prowadzi serpentynami przez sam szczyt na wysokości 2035 m npm, a następnie opada po drugiej stronie Karpat, w miejscowości Curtea de Arges na Wołoszczyżnie. Stąd droga prowadzi już wprost do Bukaresztu. I o to chodziło Nicolae Ceausescu – zbudować niepowtarzalną trasę przez góry, która umożliwi szybki transport wojska wprost do stolicy. Dziś to trasa, która pozwala nie wysiadając z samochodu podziwiać piękne krajobrazy rumuńskich Karpat, a następnie dojechać prosto do Bukaresztu. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Uroki Transylwanii

    Strzeliste wieże zamku widoczne w świetle księżyca zbliżają się z prędkością 30 km na godzinę. Nie szybciej. Przed chwilą wpadliśmy w rów i ledwo wydostaliśmy się z błotnistego pobocza. Jedziemy więc ostrożnie gruntową drogą szukając hotelu. Za drogowskaz służy nam okrągła tarcza księżyca w pełni oświetlająca drogę. - „Kocham szarość, mrok i ciemność nocy, lubię być sam, a za najodpowiedniejsze towarzystwo uznaję własne myśli”. – tak pisał Abraham Stocker, irlancki pisarz, jeden z twórców literatury grozy, autor Drakuli. Zbliżamy się do zamku Drakuli w Bran, w Transylwaniii. Widzimy już zamek - akurat dziś księżyc jest w pełni i świetnie oświetla zamek. Zaczynamy czuć obecność Drakuli. Jest groźnie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • "Niczego złego w życiu nie zrobiłem; malowałem, kochałem i troszeczkę piłem" - epitafia z Wesołego Cmentarza w Rumunii.

    Żył sobie cieśla Ion Stan Patras we wsi Sapanta, w malowniczym Maramesz. Zwykły człowiek ze zwykłej małej wioski, leżącej gdzieś na skraju Siedmiogrodu, na terenie Rumunii. Ion przez lata zajmował się ciesielką; rzeźbił domy i bramy w domach sąsiadów, krokwie dachów, a także drobny sprzęt gospodarstwa domowego. Żył tak i pracował, a że pasjonował się rękodziełem i poezją z czasem, około 1935 roku zamiast bram zaczął rzeźbić nagrobki stawiane zmarłym na pobliskim cmentarzu. Każdy nagrobek to historia życia człowieka. Każdy zawiera malunek - scenę z życia i stworzone przez Iona epitafium na cześć zmarłego sąsiada. Zanim umarł, Ion zdążył zrobić jeszcze dwie ważne rzeczy - wykształcił następcę i stworzył nagrobek dla siebie. -"Proszę, wysłuchajcie mnie. Życie przeżyłem najlepiej jak mogłem, nie chciałem dla nikogo niczego złego, a każdemu, kto mnie o to prosił, czyniłem, jak tylko mogłem, rzeczy dobre. Doświadczyłem dużo smutku, ciężko było mi żyć". Dziś Ion leży wśród sąsiadów na Wesołym Cmentarzu zwanym Cimitirul Vesel . A jego uczeń - kontynuuje dzieło mistrza. Dzięki temu kolorowe nagrobki na cmentarzu w Sapancie powstają i dziś. CZYTAJ WIĘCEJ